ja go nigdzie ni przenosilem, jakoze ziemia sie tak szybko kreci to odbil sie biedaczek pod wiadukt, co do osierocenia nie wiem ale chyba stypa sie zbierala jak wracalem z town of kettering
haaaaaaaaa,a my tez tez po grilllu,.Agaduda,u nas slonce swiecilo do konca u nas byly i skunksy i te inne gady i ..........smierdzialo ale koty byly OK.
Dżi,ja nawet w myślach ci źle nie życzę,tak się boję.... Darek, to twoje grilowanie było bardziej zróżnicowane,pod względem żarcia oczywiście,trochę mnie kusi ten skunks mniam czy nie......To gdzieś ty grilował,że nie padało,w piekarniku